Trafiłem na Netflixową produkcję Love Is Blind: Polska. Zastrzegam, że obejrzałem tylko ze cztery odcinki, co i tak jest więcej, niż zdrowa dawka dla człowieka. Co za serial!
Mamy do czynienia z reality show, kalką Big Brothera, z takim twistem, że antybohaterowie mają w programie wybrać sobie kogoś do pary i wejść z tą osobą w związek nakierowany na małżeństwo, czy nawet rodzinę. Nieźle.
Jest to najczystsza forma dramatu, gdzie nie ma mowy o jakiejkolwiek fabule, a całość sprowadza się do obserwowania patologicznej dynamiki między uczestnikami. No i od jakości osobliwości zależy, czy show odniesie sukces, czy porażkę. Tutaj miks się chyba udał. Jedna kobitka podbija serca wszystkich facetów, więc faceci o nią rywalizują. Jakiś gość ma zaburzenia, ciągle wyje jak wilk albo tarza się po podłodze. Każdy z nich ma traumatyczną przeszłość, którą wykorzystuje do rozpłakania się w dowolnym momencie i zdobycia współczucia widzów, czy potencjalnego partnera. Ktoś nosi ubrania dwa rozmiary zbyt małe, ktoś ubiera się jak cygański król, jedna kobita wygląda jak facet, druga ma dorosłego syna — koledzy ze szkoły zobaczą, jak jakiś ułomek obraca jego matkę w wannie! Cyrk przyjechał, zapraszamy przed telewizory!
No właśnie. Ale wszyscy są wymuskani, wszyscy noszą ciuchy z katalogów, mają tatuaże, wyglądają jak bożyszcza z gazet formatująych opinię publiczną, każdy z nich, nawet dwudziestoczterolatkowie, są przedstawiani jako specjaliści, starsi eksperci, piastują prestiżowe i egzotyczne stanowiska. No i można sobie pomyślec: takie czuby?! Od takich wariatów to ja, siedzący na kanapie z puszką piwa, uchodzę przynajmniej za przedstawiciela Oświetlenia. A ten typ z telewizorni, to jeszcze płacze, jak ciota jakaś. Nie, Halinka, patrz jakiego masz fceta! Ty to masz ze mną dobrze, nie?
Gdy front wschodni się załamał, a czerwone widmo w błyskawicznym tempie zbliżało się do pierwotnych granic Tysiącletniej Rzeszy, niemiecka telewizja emitowała durnowate komedie, żeby odciągnąć umysły ludzi od horroru, który nadchodzi, a który na siebie ściągnęli. Może tutaj mamy do czynienia z czymś taki?
A może jest to coś kompletnie innego? Wybrańcy w tym show są conajmniej narcystyczni. We wszystkim co robią przyświeca im intecja, jak zostanie to odebrane przez resztę, widownię i producentów. Samo postawienie człowieka przed kamerą wystarczy, aby dyrastycznie zmienić jego zachowanie (w tej kwestii HBO wykonało fantastyczne, nieco surrealne studium w innym show “Próba Generalna”). Uczestnicy Love Is Blind: Polska są zakłamani, nieszczerzy, potrafią potencjalnie zniszczyć sobie życie, aby utrzymać swój image i pozycję społeczną w tej nienaturalnej sytuacji. Nie wiem, czy uczestnicy programu walczą tam o jakąś materialną nagrodę, ale chyba nawet nie jest to potrzebne, żeby upodlili się przed widownią.
Kilkukrotnie padło w show określenie tej całej sytuacji jako “eksperymentu”. Jeśli zostało im to tak sprzedane, to uważam, że przekroczono tutaj granice etyki naukowej. Jeśli udział w programie nie był przedstawiany jako eksperyment, to uczestnicy zostali wprowadzeni w błąd i wykorzystani.
Zastanawiam sie, czy nie kusiło nikogo podkręcić nieco gaz pod tymi nieszczęśnikami. Zaoferować im nagrodę za zdradę. Albo przekształcić w my-vs-reszta, gdzie ostatnia “para” wygrywa milion złotych. Ekstra bonus, jeśli zwycięski związek powstał w wyniku zdrady! Sprawdźmy co korposzczury mają w środku!
Nie ma tutaj mowy o tym, żeby show to miało budować jakiekolwiek wartości. Jest czysto destruktywne. ALe jest destruktywne w specyficzny sposób. Jakby przyświecało mu motto “zmierzamy ku przepaści, więc cegła na gaz, szybciej pędźmy ku nicości!”
W sieci można znaleźć wywiady z uczestnikami tego nieszczęścia, w których opowiadają, że gdy chcieli wycofać swoje wypowiedzi z serialu, kończyli zdanie hasłami pokroju “żydzi rządzą światem”, co miało doprowadzać do zwarcia w mózgach ekipy filowej i w konsekwencji wycięcia danej sceny. Sprytne.
Wygląda na to, że głównym czynnikiem upadku impreium nie jest zagrożenie z zewnątrz, ani nawet zła konstrukcja wewnętrzna. Wrogiem człowiek prawego, myślącego, honorowego przestaje być masoneria, globalny satanizm czy WEF. Zło obnarza przed nami swoją twarz - całkowite zaprzeczenie kreacji. Niszczona jest każda jedna, wynikająca z natury struktura. Hierarchia ma upaść. Wartości mają zostać zniszczone. Ludzie upodleni. Nawet słynna kamieni kupa ma zostać rozsypana. W tej chwili otchłań pochłania tych, którzy ją czcili, głosili i nieśli. Utoniecie w piwie, które tak długo ważyliście. A dobro nawet nie musiało palcem kiwnąć.
JS