Polska ma służyć polakom. Administracja ma służyć polakom. Gospodarka ma służyć polakom. Prawo ma służyć polakom. Służby mają służyć polakom. Polska ma służyć polakom.
I nie ma co się tu burzyć. Jesli Polska służy komukolwiek innemu, natychmiast przestaje być polską. Nie znaczy to, że mamy zabić wszystkich obcokrajowców na naszym terenie. To nie jest tzw. ukraina, która istnieć może tylko wtedy, gdy tzw. ukraińcy wymordują wystarczającą ilość osób. W rozumieniu naszej cywilizacji, powinnością ojca jest służyć swojej rodzinie, a niekoniecznie wybić wszystkich innych mieszkańców bloku.
Ale jak działać może rodzina, w której wszystkie zasady, tradycje, zwyczaje, standardy są ulepem rzeczy podejrzanych w innych domach, lub wręcz narzucane jej były przez lata? Nie ma znaczenia, czy Twoja żona lubi róże czy lilie. U Was w domu będą słoneczniki, bo żona sąsiada spod trójki lubi słoneczniki. Twoje dzieci są ciche i introwertyczne? Trudno, będą chodzić na piłkę razem z chłopakami od Nowaka. Chciałeś syna nazwać Ryszard? Dziadek się nie zgadza, więc syn będzie Quentin.
Praktycznie wszystkie elementy polskiej państwowości, od fundamentalnych po te bardziej nowoczesne, są obce. Prawo funkcjonuje w filozofii niemieckiej z nutami francuskiego twistu. Działanie administracji, z tymi wszystkimi wnioskami, wezwaniami, urzędami jest na wzór pruski. Podejście do zarządzania ziemią i lasem odziedziczyliśmy po germanach do tego stopnia, że wiele dziwnie oznaczonych działek, z którymi borykają się gminy, były pisane piórem pruskiego urzędnika. Księgi wieczyste to niemiecko-austriacki garb, który dźwigamy. Dzieci szkolimy na potrzeby pruskiej armii, gdzie nie mają zrozumieć niczego ponad to, że na dźwięk gwizdka ich obowiązkiem jest wyjść z okopu. Za Bismarcka! Bismarckowi zawdzięczamy świadczenia społeczne dekonstruujące społeczeństwo i emerytalną piramidę finansową, zakrojoną na stopięćdziesiąt lat, czyli mniej więcej na teraz.
Podstawowa idea obrzydliwego prawa kontynentalnego, która jest kamieniem węgielnym naszej państwowości, w wersji upośledzonej przez niemiecki autyzm i zbrukanej przez francuskie antyludzkie spazmy rewolucyjne, zakładająca, że na wszystko jest przepis i rzeczywistość musi się do przepisu dostosować jest zarazem tak skrajnym zaprzeczeniem polskiej duszy, duszy kochającej wolność, spontaniczność, niekonwencjonalne podejście, odwagę i indywidualizm, że stała się łańcuchem i kajdanami pętającymi ciało i umysł naszego wspaniałego, bohaterskiego narodu.
Strasznym jest to, że po dekadach, jeśli nie wiekach funkcjonowania w ruskim i pruskim zaborze, oraz w państwach polskich tylko z nazwy, coraz mniej w Polakach polskiej duszy, co widoczne jest w chwilach niepewności, których ostatnie lata przyniosły nam wiele. Pandemie, masowe migracje, wojny, inflacje, kryzysy i wszystko inne pokazały, że odwagę i miłość do wolności zastępuje strach, indywidualizm i spontaniczność wypiera konformizm, a niekonwiecnjonalne podejście jest dobre tylko wtedy, gdy jest zaakceptowane przez WHO, ONZ, KE, bank centralny, i jest na modłę rzeczy wprowadzonych na zachodzie Europy. Moralność i wiarę zamieniono na kanały telewizyjne mówiące całą prawdę całą dobę. Kanały obcej telewizji, należy dodać.
Ale jak może być inaczej, jeśli państwo mamy swoje tylko z nazwy? Dom daje bezpieczeństwo, a my żyjemy jak bezdomne psy. Każdy hałas sprawia, że podwijamy ogon. Póki będziemy nosić cudze ubrania, póty znajdzie się ktoś, kto z nas je zerwie. I nie ma co go winić, te szaty nigdy nie były nasze. Potrzebujemy czegoś uszytego na polaków, w polskim stylu, na polskie potrzeby i w miarę polskich możliwości.
Ale może tak musi być. Wielkich ludzi jest niewielu. Był jeden Drzymała i jeden wóz drzymały. Niemniej, miłoby było na starośc porozmawiać ze swoim po swojemu.
JS