Cieszę się, gdy mogę odwiedzić starych. Po pewnym czasie różnice w charakterach oraz specyficzne zachowania i nawyki sprawiają, że się wściekam, a kilka chwil później łapię się na tym, że robię dokładnie to samo, co oni. Od złości przechodzimy do śmiechu, aby później rozmyślać w ciszy i odosobnieniu o szerokiej gammie swoich słabości i niedociągnięć. A z tego ostatecznie rosną jakieś doświadczenia, jakieś lekcie, ten tak zwany rozwój. A te doświadczenia tutaj sporadycznie spisuję. Nie ma co się dziwić, nazwa zobowiązuje.
Gdy byłem małym bajglem, odwiedzając dziadków od strony ojca, często denerwowałem mojego dziadka, bo nie czekając aż starszy człowiek wygramoli się z domu i podejdzie otworzyć furtkę, korzystałem z przywilejów młodości i przeskakiwałem przez płot. Dziadek Ludwik zawsze groził mi wtedy palcem i wykrzykiwał, że “pokazuję złodziejowi drogę.” Nigdy tego nie rozumiałem, bo chyba w złodziejski fach wpisane jest przeskakiwanie przez płoty. No ale przywilejem starości jest pouczać młodych.
To były dawne dzieje. Teraz jest teraz. Ja awansowałem na ojca, mój ojciec awansował na dziadka, a mój dziadek awansował na życie wieczne (mam nadzieję). No i teraz ja jadę odwiedzać rodziców, a moja córka jedzie odwiedzać dziadków od strony ojca. Dziadek Krzysztof, pomimo mieszkania na odludnej prerii, dba, by wychodząc z domu zawsze zakluczyć drzwi. A no bo to nigdy nic nie wiadomo.
Gdy odwiedziałem ich ostatnio, pojechałem do miasta załatwić swoje szemrane geszefty. Nie zabrałem kluczy, bo myślałem, że w domu ktoś będzie. Ale podczas mojej nieobecności wszyscy wyszli, nie zostawiając kluczy zakopanych pod żadnych z krzaków, zawieszonych na sznurku w studni, przywiązanych do ogona okolicznej sarny czy czegoś w tym sensie. Drzwi oczywiście zakluczone, na pukanie odpowiada tylko pies. Słabszego psychicznie i fizycznie człowieka pewnie by to pokonało, ale nie mnie! Ja jestem Strauchmann z wieloletnim stażem pokazywania złodziejom drogi! Obszedłem dom dookoła, i ku mojej radości okazało się, że podówjne okno jest uchylone. Chwiłem za szczypce do grilla, wskoczyłem na parapet i po kilku sekundach byłem już w środku.
Najlepsze zabezpieczenia są gówno warte, gdy pominiemy podstawowe drobnostki. Wszystko co zbudujemy przepadnie, jeśli nie zadbamy o wychowanie sobie następców. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie… Nie bądź taki do przodu, bo Cię z tyłu zabraknie. I tak dalej, i tak dalej.
Z innej beczki, jestem ciekaw, czy Dziadek Ludwik, jako dziecko, też przeskakiwał do swojego dziadka przez płot i czy Praszczur Strauchmann też krzyczał na niego, że pokazuje drogę złodziejowi. Dzieje mojego rodu. Rodu wygnańców z Choroszczy.
JS